|
wrocilam...albo moze wrocilismy.
Duzo zmian, a zarazem zadne.Zdecydowalismu sie z wezem sprobowac jeszcze raz, z optymizmem patrzymy w przyszlosc. To co przeszlismy, duzo nas nauczylo i bardzo zmienilo, mam nadzieje ze teraz moze byc tylko lepiej...
skomentuj (7)
... 2006-02-05 09:18:14
uslyszycie wiele zlych slow na moj temat, ale pamietajcie ze kij ma dwa konce.
Rozstaje sie z Kuba....teraz walczymy o Lucasa. kto wie moze nawet policja wkroczy. Jezeli macie ochote mnie jeszczew znac...to znacie moj adres emailowy, komorka jest nie aktualna, moj maz rozmazal ja na scianie...
Mam nadzieje ze nie zapomniecie o mnie i troiche mnie wesprzecie...dluga i ciezka droga przede mna....
Caluski, kocham was
skomentuj (12)
znowu czasu barkuje, odpoczynku
Zagiegana po uszy.
Poniedzialek - szkola,
wtorek - szkola
sroda - szkola i praca
niby malo zajec, niby jestem tylko housewife ale obowiazkow nagle zrobilo sie co niemara.
Pobudka jak co rano o godzinie 7-ej. Rodzinka zapedzona do lazienki, wszyscy myjemy zabki, dajac dobry przyklad Lucasowi (ostatnio stwierdzil ze podlodze tez trzeba wymyc zabki), potem ja przemieszczam sie szybkim krokiem do kuchni przygotowac sniadanie, lunch i snaki na calu dzien dla weza i Lucasa, waz gania naszego szkraba zeby go ubrac. Sniadanie...po sniadaniu, waz do pracy, ja sprzatanie po sniadaniu, Lucas teletubisie i inne jego ukochane bajeczki. Sprzatniete po sniadaniu, wiec trzeba siebie przyzdobic i przyodziac. Odzienie najpierw, otem tapeta na twarz, Lucas dzielnie pomaga, czyli dobiera sie do moich cienie i pudrow, codzienie jest walk zeby mu zabrac, szminki juz mi wykonczyl doszczetnie, penetrujac swoimi paluszkami ich wnetrzne...jakims dziwnym zbiegiem okolicznosci, znajdowalam pozniej slady wszedzie, na scianach na wannie, na zabawkach. Nastepnie przygotowanie do wyjscia, zapakowanie plecaczka Luciego, zapakowanie mojego plecaczka, przebranie malego i wio! do szkoly, oczywiscie na piechote, trzeba sie dotlenic, nozki odswiezyc, jedynie 35-40 minut do szkoly.
Jestesmy w szkole, maluszek do creche place, biedronka leci na zajecia godzina 10, gdzie usilnie wysila swoj mozdzek, przyswoic nowy material. Drrryyn godzina 12! Koniec lekcji, odebrac maluszka. Szybka owocowa przekaska i powrot do domu, a po drodze wejsc do banku, na poczte zaplacic rachunki, zrobic zielone zakupy (czyt: kupic warzywa na straganach). W domu jestesmy 14-15, wiec szybko podgrzac obiadek dla szkraba bo juz glodny, ewentualnie cos dla mnie. Posprzatac po obiedzie, rozpakowac wozek, zakupy siebie...godzina 16. Odpoczynek? Hmm, usiade na kanapie, synek wola do zabawy, albo do spacerowania do kuchni w celu spustoszenia lodowki.
18 godzina, pora lekkiej kolacji, no i nareszcie godzina 19.30, nadchodzi waz,a z nim pora przygotowywania maluszka do snu. Poniewaz nasz duzy chlopak ma jedna reke, jego usypianie trwa momentalnie. Dostaje butelke do dziobka, po oproznieniu jej jest przekladany do lozeczka, zasypia w locie, jescze nie zdazy dotknac glowa poduszeczki (tak sie mowi, w zasadzie to on nie ma poduszki)juz spi...chwila spokoju. Ale czy naprawde? Zalezy dla kogo, biedronak przygotowuje kolacje, waz zmywa po kolacji, i wtedy zaczyna sie relaks, szkoda ze tylko ok dwoch godzin, w tym czasie ogladamy TV, czasami intenet, i czasami nauka.
Tak wyglada poniedzialek i wtorek w srode po szkole podrzucam Lucasa do tesciowki, glosno mowiac do niej "DZIEN DOBRY MAMO", kolejny wymysl chorej wyobrazni, przepraszam nie powinnam tak wypowiadac sie o mojej tesciowej, ale ostatnio poskarzyla sie wezowi ze nie mowie jej dzien dobry mamo, czy czesc mamo. Na kazdym kroku musze sie pilnowac, uwazac na to co mowie, i na to co nie mowie...zawsze beda jakies pretensje, jakies uwagi.
Paraca do 21, i do domu, do cieplego gniazdka, pod pierzynke, chrrr, chrrr.
Dzisiaj niby lzejszy dzien, ale trzeba posprzatac wiec porannne sprzatnie. Myszek Lucasowy poszedl na drzemke, ja korzystam z ciszy i spokoju przed komputerem, pozniej na zakupy!!! Trzeba zakupic nowe buciki dla synalka.
Co nam przyniesie jutro? Niby wolny dzien ,ale pewnie cos znajde sobie do roboty...a pozniej narzekam ze jestem zmeczona...
skomentuj (2)
1.Body:
- wiecej cwiczen,
- wiecej picia wody,
- wiecej jedzenia zdrowej zywnosci,
- rzucenie palenia.
2.Mind:
- skonczenie jak najszybciej kursu web design,
- nauka angielskiego,
- wiecej wyjsc do kina,
- wyjscia do teatru
3.Social life:
- zyskac nowych zmajomych (angielskich?),
- wyjscia z weza kolegami
4.Career:
- znalezc prace po ukonczeniu kursu
5.Money:
- ...uzaleznione od nauki, od pracy.
6. Family:
- czytanie Lucasowi na dobranoc,
- wspolne wyscia, wspolna zabawa
7. Relationship:
- jeszcze wiecej milosci
- jeszcze wiecej usciskow, przytulania
- jeszcze wiecej pocalunkow
- jeszcze wiecej wspolnych rozmow przy winie...
to sa moje noworoczne postanowienia...
tak mi dopomoz Bog!
skomentuj (1)
Kolega w Weza w pracy ma corke starsza o dwa miesiace od naszego Lucasa. Dostala pod choinke 32 prezenty, nasz dostal 3...Wezowi zrobilo sie troche nieswojo, zaraz pojawila sie mysl, ze moze nie doceniamy naszego synka, albo nie kochamy...och, bzdury....
Nasz milusinski, dorosl do tego zeby miec tylko jedna drzemke w ciagu dnia...duzy chlopak. Good boy!
skomentuj (1)
W poniedzialek bylam w pracy, calkiem busy dzien. Ale ja nie o tym. Miedzy jednym zabiegiwm a drugi dzwonie do domu kontrolnie dowiedziec sie jak sie czuja moi mezczyzni. Waz powiedzial ze wlasnie mial wizyte policji!!! Skad?! Jak?! Dlaczego?!...wszystko przez naszego kochanego szkraba :) naslal na nas policje, ale powaznie. Nasz madralek, jest madralek, ostanio wymysli sobie ze bedzie zaprowadzal nas do kuchni, kazal sie brac na rece, otwieral lodowke, i wyciagal sobie z niej, np. szyneczke, zeby ja pozniej swoimi zabkami rozszarpac na czesci pierwsze, niekoniecznie zjesc (kawalki miecha znajduje w roznych miejscach). Ale poniewaz po pewnym czasie jest to meczace (moze cie ciagnac do kuchni 10 razy na godzine), a takze marnowanie szyneczki, trzeba sprawe postawic jasno i powiedziec nie. Wtedy nasz maly terrorysta, zaczyna piszczec i plakac...czasami upokaja sie po chwili, czasami dporowadza sie do histerii. Tego pamietnego dnia, czyli w poniedzialek, tata odmowil wspolpracy i odmowil synkowi dostepu do lodowki. Maly sprawca, zaczal plakac i zeby okazac swoja zlosc, wyciagnal z szafki garnki, i zaczal rzucac po kuchni...na garnkach wyladowal swoja cala zlosc.
Godzine pozniej do drzwi zapukala policja, "...sasiedzi wezwali nas bo slyszeli jakies krzyki, piski, halasy. Czy wszystko w porzadku? - tak, to tylko moj syn sie bawi garnkami..." Waz wyjasnil sytuacje...teraz pytanie? Czy ktos wezwal policje ze wzgledu o troske blizniego, czyli pomyslal ze moze jakas rodzinna klotnia, ze komus krzywda sie dzieje, czy moze przez zlosliwosc, ze Lucas halasowal? Ale on nie halasuje na tyle dlugo zeby komus przeszkadzalo...
skomentuj (1)
Caly rok czeka sie na ten swiateczny okres, na to wspaniale wydarzenie...i nagle nie wiesz kiedy jest juz po swietach. Co roku obiecujesz sobie ze wypoczniesz w swieta, ale zawsze jest cos do zrobienia...rodzinne zobowiazania.
W piatek wszystko zostalo przygotowane, czyli bajgos, uszka, i salatka warzywna...rano w sobote zrobilismy co nalezalo czyli szybki misz masz, ja sprzatanie, waz zakupy...pozostalo nam tylko czekanie na telefon tesciowej kiedy mozemy zawitac w jej progi. Poranek wydawal sie taki uroczysty, swiateczny i radosny...ale szybko sie to skonczylo. Zadzwonila tesciowa...hmm, czasami mam wrazenie ze ona nie mysli, papla to co jej slina na jezyk przyniesie. Na Wigilie zaprosila znajomego, ktory niestety odmowil, wykrecajac sie choroba. Byla w kiepskim nastroju, mowila tak jakby miala do nas pretensje, ze tylko my bedziemy na tych swietach, ze nie bedzie wiecej towarzystwa do imprezowania..." wszystkie moje przyjaciolki pochowaly sie po katach..., jak sa potrzebni to nigdy ich nie ma..."hmm, nasz radosny nastroj zniknal, puff...ulotnil sie. Odechcialo nam sie swiat, szlismy tam z przymusu...swieta byly malo rodzinne, jakby obcy ludzie sie spotkali przystole, chociaz moze nie, obcy ludzie by rozmawiali ze soba, chcac sie poznac...rozmowa sie nie kleila...byla bardzo zaskoczona naszym prezentem...(plus dla nas, moze przestanie nam wypominac rozne rzeczy).
Ogolnie uwaga skupila sie na naszym brzdacu, ktory byl zafascynowany, rozpakowywaniem prezentow, czytaj rozrywaniem papieru...nasza wizyta byla nie za dluga nie za krotka, zakonczylismy swieta z westchnieciem, "nareszcie do domu, nareszcie...jeden dzien z glowy...".
Lucky Lucas zasnal jeszcze przed naszym wyjsciem od tesciowej, i w drodze do domu, obudzily go swiatla latarnii, obudzil sie na dobre...byl zachycony tym ze dookola jest inaczej niz w dzien...zawsze wychodzimy na spacer jak jest jasno. Po powrocie do domu ani myslal isc spac, posiedzial troche z nami, w koncu swieta...usypianie go trwalo 45min, prawie sama zasnelam...
Niedziela, swiateczne sniadanie, leniuchowanie przed telewizorem i do tesciowej na swiateczny angielski obiad, czyli indyk, z ziemnaczkami, z borowkami, z brukselka, mniam bylo dobre. Tesciowka byla w calkiem dobrym nastroju, za to waz oklapl po jedzeniu, zapadl sie w kanape, i zniknal...uch, tez tak bym chciala, ale nasze Lucasowe szczescie jest maminsynkiem, jak cos chce to tylko mnie ciagnie za soba, tylko mnie zatrudnia do "rodzicielski obowiazkow", mam nadzieje ze na weza tez przyjdzie ten okres. Od tesciowki wyszlismy najedzeni, i obladowani ogromna iloscia jedzenia, ona musiala oproznic lodowke, bo wyjezdzala na nastepny dzien do Polski...
I tak minely swieta...pozniej przyjechala Edi...jednak zakotwiczyla u Marcina, prawie wogole sie nie widzialysmy...wiem, wiem zakochani, trzeba im wybaczyc...
ja do pracy, maz do pracy, i na silownie. W koncu udalo mi sie trafic na basen, to jest moje postanowienie noworoczne, zadbac o swoj wyglad, moze uda mi sie wrocic do przedciazowego stanu? we see...musze przygotowac sie do wyborow miss polki w anglii, hihihih...
skomentuj (0)
|
|
|
Księga
Linki
ciekawe, warte uwagii... tesciowa czak gegendiewand szwendaczek karoo
sztuka... Виртуальные открытки
słowo czytane Tolkien... nie tylko był artystą słowa, ale również i pędzla... tworczosc s.kinga tworczosc tolkiena thorgal
filmy STAR WARS THE LORD OF THE RINGS las vegas paranos hydrozagadka kompania braci zostawić las vegas requiem dla snu
moi przyjaciele Aggie lufka zwariowana... tigress18 artystyczna... dama-pikowa warto... ona & on szczęście i radość... tasty moja kochaniutka... clubber radosny...
Archiwum
2006 maj luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień lipiec czerwiec maj kwiecień luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad październik wrzesień sierpień
blog.pl
Design by Gingery
|
|